24 sierpnia, 2026
Ogród w zimowej aurze pokryty śniegiem. Po lewej stronie znajduje się roślina okopczykowana igłowiem i liśćmi, z bezlistnymi gałązkami. Po prawej roślina owinięta jasną agrowłókniną i przewiązana sznurkiem, za który zatknięta jest gałązka z zasuszonymi owocami.

Jak okryć rośliny na zimę? Moje sprawdzone sposoby

Rośliny wrażliwe na mróz okrywam igliwiem i agrowłókniną, a nasadę usypuję w kopczyk. U mnie okrycia potrzebują albicja, judaszowiec, róże i hortensje ogrodowe, reszta ogrodu jest w pełni mrozoodporna. Oleandra, który nie zniesie mrozu, wnoszę na zimę pod dach. Resztę roślin okrywam dopiero przy trwałych mrozach, a odkrywam wiosną, gdy przymrozki już nie wracają. Poniżej opisuję, czym, co i kiedy zabezpieczam.

Czym okrywam rośliny i dlaczego akurat igliwiem?

Najczęściej okrywam igliwiem sosnowym, bo mam w ogrodzie dużo sosen i materiału nie brakuje. Ma to jednak głębszy sens niż wygoda. Igły psują się znacznie wolniej niż liście, więc pod nimi jest mniejsze ryzyko chorób grzybowych. Mokra, gnijąca warstwa liści potrafi zaszkodzić roślinie, a suche igliwie przewietrza się lepiej i trzyma sezon bez rozkładu.

Do hortensji używam dodatkowo agrowłókniny w formie worków, którymi okrywam gałęzie. Tu ważna jest jedna rzecz: agrowłóknina powinna być biała. Oddycha i nie chłonie wody, więc podczas odwilży roślina pod nią nie gnije. Folia to częsty błąd, bo pod nią skrapla się woda i pojawia się pleśń.

Które rośliny naprawdę trzeba okrywać?

Nie mam w ogrodzie roślin, które bez okrycia by zginęły. Największe ryzyko dotyczy judaszowca i albicji, i to o nie martwię się najbardziej. Cała reszta jest w pełni odporna na nasze zimy i zostawiam je w spokoju.

Osobny przypadek to hortensja ogrodowa. Bez okrycia przeżyje, ale nie zakwitnie, a przecież kwitnienie jest w niej najpiękniejsze. Dlatego mimo że sam krzew jest wytrzymały, i tak go zabezpieczam. Zasada, którą się kieruję, jest prosta: okrywam to, co naprawdę tego wymaga, a nie wszystko jak leci.

Jak zabezpieczam hortensję, żeby kwitła co roku?

U nasady usypuję kopczyk, a resztę gałęzi okrywam workami z agrowłókniny. Dzięki temu hortensja kwitnie u mnie w każdym sezonie.

Wyjaśnię, skąd bierze się ten efekt, bo to tłumaczy, dlaczego z hortensją ogrodową jest tyle zachodu. Hortensja ogrodowa zawiązuje pąki kwiatowe już latem, na pędach zeszłorocznych. Te pąki zimują na krzewie i to one dają kwiaty następnego lata. Jeśli przemarzną, roślina wypuści liście, ale nie zakwitnie. Okrycie chroni właśnie te pąki, i to jest cały sekret corocznego kwitnienia.

Albicja, judaszowiec i róże, czyli moje najbardziej wrażliwe rośliny

Róże kopczykuję i na tym poprzestaję. Albicję do tej pory również tylko kopczykowałam, ale w tym roku zamierzam zabezpieczyć ją całą, bo wolę nie ryzykować. Judaszowiec okrywam, bo należy u mnie do roślin najbardziej narażonych na mróz.

I tu mam historię, która nauczyła mnie o zimowaniu więcej niż niejeden poradnik. Miałam dwie odmiany judaszowca kanadyjskiego. 'Eternal Flame’, o pięknych złoto-czerwonych liściach, posadziłam na stanowisku odsłoniętym. 'Ruby Falls’ trafił w miejsce osłonięte. Po ostrej zimie 'Ruby Falls’ przetrwał bez szwanku, a 'Eternal Flame’ przemarzł. Odbił wprawdzie od korzenia, ale wrócił już nie jako ta efektowna kolorowa odmiana, tylko jako zwykły, zielony judaszowiec.

Pisałam również o:  Co znaczy USDA na etykietach roślin ?

Nie ukrywam, że było mi żal tych złoto-czerwonych liści. Ale wyciągnęłam z tego ważny wniosek: o przetrwaniu zadecydowało stanowisko, a nie okrycie. Najlepszą ochroną przed mrozem jest dobre miejsce wybrane, zanim w ogóle wbijemy łopatę. Wrażliwą roślinę warto od początku sadzić tam, gdzie ma zacisze, a nie liczyć, że co roku uratujemy ją agrowłókniną. O uprawie judaszowca pisałam osobno w tym wpisie.

Zielony judaszowiec, który mi odbił, na razie jest mały, ale zapowiada się pięknie i pewnie z roku na rok będzie się rozrastał. Jest nawet szansa, że w tej zielonej, gatunkowej formie okaże się odporniejszy na przymrozki niż kolorowa odmiana. Przekonam się w kolejnych sezonach.

Przy okazji kopczykowania warto wiedzieć, co robić z liśćmi, które opadają na rabaty, bo część z nich zostawiam celowo. Pisałam o tym w osobnym wpisie: kiedy liście zostawić, a kiedy sprzątać.

A co z roślinami w donicach, jak oleander?

Nie każdą wrażliwą roślinę da się ochronić na miejscu, okrywając ją w ogrodzie. Oleander w ogóle nie zniesie naszej zimy na dworze, więc chronię go inaczej: wnoszę go pod dach.

Mam to szczęście, że zimuje w pracy, w pomieszczeniu przypominającym chłodną werandę. Jest nieogrzewane i ma ekspozycję północną, ale dzięki dużej liczbie okien jest w nim bardzo jasno. Przy dużych mrozach robi się tam dość zimno, a mimo to oleander radzi sobie świetnie. To właśnie lubi: chłodno i jasno, bez ciepła pokojowego, które w spoczynku bardziej mu szkodzi, niż pomaga, bo pobudza mu wzrost wtedy kiedy powinien odpoczywać.

Zimą podlewam go bardzo rzadko i mało, mniej więcej raz w miesiącu. W stanie spoczynku roślina prawie nie pobiera wody, a przelanie zaszkodziłoby jej bardziej niż lekkie przesuszenie.

Jedno muszę uczciwie zaznaczyć: po wniesieniu do środka, zwłaszcza po suchym lecie, na oleandrze potrafią pojawić się przędziorki. Suche, ciepłe powietrze im sprzyja, dlatego zaglądam pod liście i reaguję od razu, gdy je zauważę. Jak sobie z nimi radzę, opisałam osobno w artykule o przędziorkach.

Na dwór wystawiam oleander w drugiej połowie kwietnia, ale nie od razu w pełne słońce. Przez pierwszych kilka dni stoi w lekkim, rozproszonym słońcu, żeby przyzwyczaił się po ciemniejszej zimie, i dopiero potem przenoszę go na w pełni nasłonecznione miejsce. Bez tej krótkiej aklimatyzacji liście łatwo się poparzą. Więcej o samej uprawie oleandra napisałam w osobnym artykule.

Kiedy okrywać, a kiedy odkrywać rośliny?

Z odkopczykowaniem nie spieszę się na siłę. Robię to wiosną, zwykle w marcu albo kwietniu, zależnie od prognoz. Czekam, aż przymrozki przestaną wracać albo ich szanse będą już znikome. Worki z hortensji ściągam później, po 15 maja, tradycyjnie po tak zwanych ogrodnikach, bo do tego czasu potrafi jeszcze przygruntowo przymrozić.

Z okrywaniem jest podobna zasada, tylko odwrotna. Nie okrywa się roślin za wcześnie, bo zbyt wczesne okrycie potrafi zaszkodzić tak samo jak jego brak. Rośliny okrywam późną jesienią, a nie przy pierwszym chłodniejszym poranku. Worki na hortensje zakładam na przełomie grudnia i stycznia, bo wtedy zaczynają nabrzmiewać im pąki, a to właśnie te pąki mamy chronić.

Tyle moich sposobów na okrywanie. Jeśli chcesz wiedzieć, od czego zacząć całe przygotowanie ogrodu do zimy, zebrałam to w osobnym przewodniku przygotowanie ogrodu do zimy.

Avatar photo

Ewelincia

Chodzę do ogrodu zgubić umysł, znaleźć duszę...

View all posts by Ewelincia →