W moim artykule przeczytasz o:
Tak, różne odmiany judaszowca potrafią przetrwać polską zimę, ale nie dostajesz na to gwarancji, nawet kupując odmianę opisaną w szkółce jako mrozoodporna. O przetrwaniu decyduje gatunek, odmiana, strefa mrozowa i przede wszystkim stanowisko. Wiek rośliny nie przesądza niczego, a przekonałam się o tym na własnej skórze: mój trzyletni, dobrze zadomowiony judaszowiec Eternal Flame nie przetrwał ostatniej zimy, a roczny Ruby Falls, wsadzony zaledwie kilka miesięcy wcześniej, poradził sobie bez najmniejszego problemu.
W tym wpisie pokażę Ci, od czego naprawdę zależy zimowanie judaszowca i co możesz zrobić, żeby Twoje drzewko miało jak największą szansę dożyć wiosny.
Który judaszowiec wytrzyma polski mróz: kanadyjski, południowy czy chiński?
Pierwsza rzecz, którą warto sprawdzić jeszcze przed zakupem, to gatunek. W sprzedaży spotkasz dwa.
Judaszowiec chiński (Cercis chinensis). Słynie z wyjątkowo obfitego kwitnienia i kompaktowego pokroju, więc kusi do mniejszych ogrodów i na tarasy, ale ze wszystkich trzech jest najbardziej wrażliwy na mróz. Szczególnie młode egzemplarze łatwo przemarzają i źle znoszą zimowe wiatry. W praktyce dobrze czuje się głównie w cieplejszych, zachodnich rejonach kraju i w miastach o łagodniejszym mikroklimacie, a wszędzie indziej wymaga naprawdę zacisznego, osłoniętego miejsca, na przykład pod ścianą domu.
Judaszowiec południowy (Cercis siliquastrum) to ten klasyczny, najczęściej kojarzony z południem Europy i obsypany różowymi kwiatami. Jest piękny, ale w naszym klimacie bywa zawodny. Pochodzi z rejonu śródziemnomorskiego i w chłodniejszych częściach Polski łatwo przemarza, szczególnie w młodym wieku.
Judaszowiec kanadyjski (Cercis canadensis) pochodzi z Ameryki Północnej i jest wyraźnie trwalszy. To do tego gatunku należy większość kolorowych nowości, które kuszą w centrach ogrodniczych: Eternal Flame, Ruby Falls, Forest Pansy, Merlot. Jeśli mieszkasz w chłodniejszym regionie, to właśnie kanadyjski jest bezpieczniejszym wyborem.
Zanim kupisz konkretną odmianę, sprawdź, w której strefie mrozoodporności leży Twój ogród, i porównaj ją z oznaczeniem na etykiecie rośliny. Jeśli nie wiesz, skąd biorą się te numery na metkach, wyjaśniłam to osobno przy okazji oznaczeń USDA. Sama traktuję to jako pierwszy filtr przy każdym drzewku z pogranicza mrozoodporności, podobnie jak przy albicji.
Dlaczego starszy judaszowiec przemarzł, a młodszy przetrwał?
Tu zaczyna się historia, która sporo mnie nauczyła. Miałam w ogrodzie dwa judaszowce kanadyjskie, oba posadzone w gruncie.
Eternal Flame rósł u mnie trzeci rok, niezwykle ozdobny. Był już zadomowiony, ukorzeniony, kwitł poprzedniej wiosny, wydawało mi się, że ma najgorsze za sobą. Ruby Falls, równie dekoracyjny jak Eternal Flame, trafił do mojego ogrodu dopiero jesienią i nie miał za sobą nawet jednego sezonu. Według wszystkich poradników to właśnie ten młodszy egzemplarz powinien być bardziej narażony na mróz.
Stało się odwrotnie. Ostatnia zima była długa, śnieżna i mroźna jak na to, do czego ostatnio przywykliśmy. Starszy Eternal Flame jej nie przetrwał, a roczny Ruby Falls obudził się wiosną lekko pokiereszowany ale przeżył, musiałam lekko podciąć niektóre obmarznięte gałęzie.
Różnica, na którą stawiam, to stanowisko. Ruby Falls rósł w miejscu znacznie bardziej zacisznym, osłoniętym od wiatru. Eternal Flame rósł na otwartej, odsłoniętej przestrzeni, gdzie mroźny wiatr miał do niego pełny dostęp. Oba drzewka ściółkowałam u nasady pnia tak samo, więc ściółka akurat niczego tu nie przesądziła.
I to jest moim zdaniem najważniejszy wniosek z całej tej historii: ściółka chroni nasadę pnia i korzenie, ale nie chroni pędów. A u judaszowca to właśnie pędy przemarzają w pierwszej kolejności. Zaciszne stanowisko dało Ruby Falls osłonę, której żadne okrycie nasady nie zastąpi.
Gdzie posadzić judaszowiec, żeby przetrwał zimę?
Po tym, co opisałam wyżej, pewnie nie zaskoczę Cię, że miejsce sadzenia uważam za decyzję ważniejszą niż wybór odmiany. Jeśli masz zapamiętać z tego wpisu jedną rzecz, niech będzie to ta.
Szukaj dla judaszowca stanowiska:
- Zacisznego i osłoniętego od wiatru – judaszowiec kanadyjski rośnie najlepiej pod osłoną ściany, ogrodzenia albo wyższych roślin, które łamią zimowy wiatr.
- Ciepłego i słonecznego – judaszowiec w polskich warunkach lubi miejsca, które szybko się nagrzewają, dobrze sprawdza się ekspozycja południowa lub południowo-zachodnia.
- Z przepuszczalną glebą – najlepiej rośnie na podłożu przepuszczalnym, o odczynie obojętnym do zasadowego; nie znosi zastoju wody.
Unikaj otwartych, wystawionych na wiatr przestrzeni, mrozowisk i zagłębień terenu, w których gromadzi się zimne powietrze. Mój Eternal Flame jest najlepszym dowodem na to, że nawet zadomowiona, ładnie rosnąca roślina nie wybacza złego stanowiska, gdy trafi się ostrzejsza zima.
Jak zabezpieczyć judaszowiec na zimę?
Zabezpieczenie ma sens, ale traktuj je jako wsparcie, a nie jako polisę, która nadrobi błąd w wyborze miejsca.
U młodych roślin osłaniam nasadę pnia warstwą ściółki, która chroni system korzeniowy przed przemarznięciem. Najmłodsze egzemplarze, zwłaszcza w pierwsze dwie, trzy zimy, warto dodatkowo okryć agrowłókniną lub osłonić od strony nawietrznej. Sam pień i niżej osadzone pędy u form szczepionych można owinąć, jeśli stoją w przewiewnym miejscu.
Bądź jednak ze sobą szczera: jeśli roślina rośnie na odsłoniętym, wystawionym na wiatr stanowisku, samo okrycie nasady nie wystarczy w naprawdę mroźną zimę. To dlatego tak mocno wracam do stanowiska. Lepiej posadzić judaszowiec w dobrym miejscu i okrywać oszczędnie, niż walczyć co roku z osłonami w miejscu, które mu nie służy.
Czy judaszowiec w donicy przezimuje?
Moje judaszowce w ogrodzie rosły w gruncie, więc piszę tu o zasadzie, nie o własnym doświadczeniu z pojemnikiem. A zasada jest prosta: w donicy bryła korzeniowa przemarza znacznie szybciej niż w ziemi, bo mróz dochodzi do niej ze wszystkich stron.
Jeśli trzymasz judaszowca w pojemniku, masz dwie sensowne drogi. Możesz na zimę przenieść go do jasnego, chłodnego pomieszczenia, w którym temperatura utrzymuje się tuż powyżej zera. Albo zostawić na zewnątrz, ale wtedy osłoń samą donicę (otulając ją grubo na przykład matą czy folią bąbelkową) i ustaw ją w zacisznym miejscu przy ścianie. Donica stojąca samotnie na środku odsłoniętego tarasu to najszybszy sposób, do utraty rośliny.
Co z kwitnieniem, jeśli zima była mroźna?
Judaszowiec kwitnie w sposób, który w polskim klimacie wciąż zachwyca. Judaszowiec zaczyna kwitnąć wczesną wiosną, kwiaty wyrastają nie tylko na pędach, ale i wprost z pnia oraz starszych gałęzi. To zjawisko nazywa się kauliflorią. Pąki kwiatowe siedzą na pędach co najmniej zeszłorocznych i starszych.
Ma to praktyczny skutek po ostrej zimie. Jeśli pędy przemarzły, tracisz razem z nimi pąki, a wiosenne kwitnienie będzie skromniejsze albo wcale się nie pojawi. Dlatego nie spiesz się z cięciem przemarzniętych z pozoru gałązek. Poczekaj, aż roślina ruszy, i zobacz, co naprawdę się obudzi, bo judaszowiec potrafi wypuścić pąki później, niż się spodziewasz.
Samo przycinanie ograniczam do niezbędnego minimum, czyli obcięcia obsychających gałęzi i robię to późną wiosną, jak ruszy wegetacja i widać wyraźnie, w którym miejscu gałązka obeschła lub obmarzła, dokładnie tak jak przy hortensjach ogrodowych. Usuwam tylko pędy martwe, przemarznięte, uszkodzone albo krzyżujące się. Im więcej zetniesz, tym mniej miejsc, w których roślina mogłaby zakwitnąć w kolejnym sezonie.
Nie tylko kwiaty, liście barwią się aż do jesieni
Judaszowiec ujmuje nie tylko wiosennym kwitnieniem. Jego duże, sercowate liście potrafią być ozdobą przez całe lato, a u części odmian to właśnie one grają pierwsze skrzypce. Co ciekawe, drzewo wypuszcza młode liście przez cały sezon, nie tylko na wiosnę, więc świeże przyrosty pojawiają się aż do późnego lata. U Ruby Falls młode listki wybarwiają się najintensywniej, na głęboki rubin, a starsze z czasem zielenieją. Mój Eternal Flame szedł o krok dalej i potrafił pokazać na jednej roślinie kilka barw jednocześnie: czerwień, pomarańcz, miedź, żółć i zieleń. Jesienią całość przechodzi w ciepłe, złociste tony. Jeśli wybierasz judaszowiec głównie dla efektu, zwróć uwagę właśnie na odmianę, bo to ona decyduje, jak liście będą się zmieniać w czasie.
Skąd właściwie ta nazwa?
Na koniec ciekawostka, o którą często pytają znajomi. Nazwa judaszowca wiąże się z legendą o Judaszu Iskariocie, który po zdradzie Jezusa miał się powiesić właśnie na tym drzewie. Według jednego z ludowych podań białe wcześniej kwiaty judaszowca zaczerwieniły się wtedy ze wstydu i odtąd zakwitają na różowo. To oczywiście tylko legenda, bez potwierdzenia w faktach.
Jest też spokojniejsze wyjaśnienie. Nazwa może po prostu pochodzić od Judei, regionu, w którym judaszowiec południowy rośnie dziko, i z czasem „drzewo z Judei” przerodziło się w „drzewo Judasza”. Z kolei łacińska nazwa rodzaju, Cercis, wywodzi się z greckiego kerkis, czyli czółenko tkackie, bo wydłużone strąki tego drzewa przypominają ten dawny element warsztatu tkackiego. Jedno niepozorne drzewko, a tyle historii zaszytych w samej nazwie.
by