W moim artykule przeczytasz o:
Jesień to najlepsza pora na planowane sadzenie i przesadzanie roślin mrozoodpornych: drzew, krzewów, iglaków, bylin i traw. Chłód i wilgoć sprzyjają ukorzenianiu, a roślina posadzona teraz zdąży zadomowić się przed zimą i wiosną rusza silniej. Sadzić można nawet do listopada, dopóki ziemia nie zamarznie. Rośliny wrażliwe na mróz i kwiaty doniczkowe sadzę na wiosnę.
Dlaczego sadzę i przesadzam właśnie jesienią?
Powód jest prosty: jesienią rośliny mają idealne warunki do ukorzeniania. Jest chłodno i wilgotno, w powietrzu i w glebie jest więcej wilgoci, a rośliny wchodzą w spoczynek. To wszystko sprawia, że korzenie zdążą się rozwinąć, zanim przyjdzie mróz. Roślina posadzona jesienią rusza na wiosnę silniej i obficiej kwitnie niż ta, którą sadzimy dopiero wiosną.
Muszę być jednak szczera: nie trzymam się tego sztywno. Sadzę też latem i wtedy, kiedy trzeba. W tym roku dosadzałam latem jeżówki, bo trafiłam na odmiany, których nie miałam, a uwielbiam te kwiaty. Posadziłam też dereń kousa Copacabana, którego dostałam w prezencie, bo lepiej było wsadzić go od razu, niż trzymać do jesieni. Ale jeśli planuję nasadzenia z wyprzedzeniem, iglaki, drzewka, krzewy czy byliny, to celuję w jesień.
Co sadzę jesienią, a co zostawiam na wiosnę?
Jesienią sadzę wszystko, co odporne na mróz: iglaki, drzewka, krzewy, byliny i trawy. To rośliny, które spokojnie zimują w gruncie, więc dobrze im zrobi ten dodatkowy czas na ukorzenienie przed zimą.
Na wiosnę zostawiam za to kwiaty, zwłaszcza te doniczkowe, oraz rośliny wrażliwe na mróz. Nie ma sensu narażać delikatnej rośliny na pierwszą zimę zaraz po posadzeniu, skoro może spokojnie poczekać do cieplejszych miesięcy. O tym, które rośliny są u mnie wrażliwe i jak je zabezpieczam, pisałam w osobnym wpisie o okrywaniu roślin na zimę.
Cebule wiosennych kwiatów też sadzę jesienią
Jest jedna grupa, przy której warto się zatrzymać, bo łatwo o nieporozumienie. Mówiłam, że kwiaty sadzę raczej na wiosnę, ale dotyczy to sadzonek i roślin doniczkowych. Cebule wiosennych kwiatów to zupełnie inna sprawa i te sadzę właśnie jesienią. Narcyzy, krokusy, czosnek ozdobny i tulipany trafiają u mnie do ziemi najczęściej we wrześniu i październiku, żeby wiosną ogród ruszył kolorem.
Cebule rządzą się jednak własnymi zasadami co do terminu i głębokości sadzenia, a te potrafią zadecydować o tym, czy w ogóle zakwitną. Temat tulipanów rozwinęłam osobno, więc jeśli planujesz cebulki, zajrzyj do wpisu o tym, kiedy sadzić tulipany.
Do kiedy można sadzić jesienią?
Sadzić można nawet do listopada, dopóki ziemia nie jest zamarznięta. Zasadniczo jednak staram się kończyć nasadzenia w październiku, bo im wcześniej roślina trafi do ziemi, tym więcej czasu ma na ukorzenienie przed mrozami. Sygnał, że już za późno, jest prosty: jeśli gleba zaczyna zamarzać, odpuszczam i przekładam sadzenie na wiosnę. W zmarzniętą ziemię nie ma po co wkładać rośliny, bo korzenie i tak się nie rozwiną.
Jak sadzę roślinę krok po kroku?
Mój sposób jest prosty i sprawdza się od lat. Wykopuję dołek, wsypuję na dno trochę lepszej ziemi albo kompostu, ustawiam roślinę, zakopuję i podlewam. Nic skomplikowanego.
Jest jednak jedna rzecz, którą robię inaczej, niż podpowiada odruch, i uważam ją za ważniejszą, niż się wydaje: świeżo posadzonej rośliny nie nawożę od razu. Daję jej czas, żeby się przyjęła i zadomowiła, a nawożenie zaczynam dopiero później. Dotyczy to każdej pory roku. Roślina zaraz po posadzeniu skupia się na wypuszczaniu korzeni, a nie na wzroście, więc dodatkowe składniki na tym etapie nie są jej potrzebne. Więcej o tym, czym i kiedy nawozić, napisałam we wpisie o nawożeniu jesiennym.
Przesadzanie i dzielenie bylin, czyli moja ulubiona robota
Przesadzanie to moja pasja, mówię to na wpół żartem, bo ciągle coś u mnie wędruje z miejsca na miejsce. Zwykle dlatego, że po czasie okazuje się, że coś mi jednak nie pasuje tam, gdzie stoi albo urosło za duże. Dotyczy to głównie kwiatów, bylin i traw.
Byliny takie jak funkie, jeżówki, bergenie, peonie, paprocie i rozchodniki dzielę i rozsadzam co kilka lat, bo rosną u mnie na tyle dobrze, że po prostu muszę je od czasu do czasu ruszyć. Trawy jeśli muszę też przesadzam i dzielę, choć z nimi bywa ciężko, bo tworzą bardzo zwarte kępy, które trudno rozdzielić. Wszystkie te prace robię na jesień.
Zupełnie inaczej traktuję drzewa. Tych staram się nie ruszać i zamiast przesadzać, wybieram im dobre miejsce od samego początku. Nie powiem, że nigdy żadnego nie przesadziłam, bo małe drzewka owszem, przenosiłam, ale gdy już się porządnie ukorzenią, zostawiam je w spokoju. Krzewy przesadzam jesienią, jeśli naprawdę muszę, ale i tu wolę ich nie przenosić bez potrzeby.
Co ze świeżo posadzonymi roślinami na pierwszą zimę?
Zazwyczaj sadzę i zostawiam. Jeśli roślina jest dobrze posadzona i jest mrozoodporna, a takie właśnie sadzę jesienią, to nic złego nie powinno się jej stać przez pierwszą zimę. Nie owijam ani nie kopczykuję każdej świeżo posadzonej rośliny, bo te wrażliwe i tak trzymam na wiosnę. To jedna z zalet sadzenia mrozoodpornych roślin jesienią: robisz swoje i możesz o nie być spokojna.
Jeśli chcesz wiedzieć, od czego zacząć całe przygotowanie ogrodu do zimy, zebrałam to w osobnym przewodniku o przygotowaniu ogrodu do zimy.
by