W moim artykule przeczytasz o:
Liście zostaw na rabatach, bo karmią glebę i dają schronienie zwierzętom, ale zbierz je z kostki i trawnika, gdzie robią więcej szkody niż pożytku. O tym, czy grabić, nie decyduje jedna zasada dla całego ogrodu, tylko miejsce, w którym liście spadły.
Widzę to w swoim ogrodzie od lat. Tam, gdzie liście mogą poleżeć bez szkody, zostawiam je i mam z tego same korzyści. Tam, gdzie zaczynają przeszkadzać albo niszczyć, zbieram je bez wahania. Poniżej pokazuję, gdzie przebiega u mnie ta granica.
Dlaczego warto zostawić liście na rabatach?
Na rabatach liście pracują na moją korzyść. Rozkładając się, oddają glebie materię organiczną, więc wiosną ziemia jest żyźniejsza bez mojego udziału. Dają też schronienie zwierzętom, które zimują w ogrodzie. U mnie to jeże, wiewiórki i ptaki, a do tego cała drobnica, której na oczy nie widuję, ale wiem, że jest i że potrzebuje tej ściółki, żeby przetrwać mróz.
Dlatego liście, które spadną na rabaty, zostawiam tam, gdzie spadły. A przy roślinach wrażliwych na mróz robię coś więcej, bo dosypuję liści i formuję z nich kopczyki. Okrywam w ten sposób albicję, judaszowce i róże. Warstwa liści działa wtedy jak naturalna kołdra, która trzyma korzenie w cieple przez najgorsze tygodnie zimy.
Gdzie liści zostawiać nie wolno?
Na kostce brukowej i na trawniku liście przestają pomagać, a zaczynają szkodzić. Na to muszę uważać co roku.
Liście zostawione na kostce z czasem zamieniają się w błoto i mazię, która wciska się w pory kostki i ją odbarwia. Taki ślad potem trudno usunąć. Dochodzi do tego kwestia bezpieczeństwa, bo mokre liście na kostce są bardzo śliskie i jesienią czy zimą łatwo się na nich przewrócić. No i ten brud nanosi się na butach prosto do domu.
Na trawniku problem jest inny. Gruba warstwa liści przygniata trawę i odcina jej światło, więc na wiosnę zostają w tych miejscach gołe place, które trzeba potem dosiewać. Dlatego z trawnika i z alejek liście zgrabiam, tak samo jak opadłe owoce i igły. Jeśli zastanawiasz się, [czym najwygodniej zebrać liście z różnych nawierzchni][LINK DO SPOKA: narzędzia do liści], to temat na osobny wpis, bo do kostki, trawnika i większego terenu sprawdzają się inne narzędzia.
Czy zostawione liście wywołają choroby grzybowe?
Tu muszę być z Tobą szczera, bo to pytanie nie ma u mnie jednoznacznej odpowiedzi. Ogólna zasada mówi, że gruba, zbita i mokra warstwa liści sprzyja chorobom grzybowym, i dlatego nie okrywam liśćmi roślin, które i tak mają do takich chorób skłonność, ani nie usypuję warstwy grubszej, niż trzeba.
Sama zmagam się z chorobą grzybową na dwóch magnoliach i wraca ona regularnie. Nie mam jednak pewności, co ją wywołuje. Może to leżące liście, może kora, którą [mulczuję rabaty][LINK DO SPOKA: mulczowanie], a może po prostu skłonność samych roślin, bo pozostałe magnolie w tym samym ogrodzie problemu nie mają. Nie chcę więc zrzucać winy na liście, skoro tej winy nie udowodniłam. Piszę o tym, żeby podchodzić do sprawy z rozsądkiem, a nie ze strachem.
Co zrobić z zebranymi liśćmi?
Zebrane liście najlepiej skompostować, bo wtedy wracają do ogrodu jako żyzna ziemia. Ja część liści kompostuję, ale mój kompostownik nie jest wielki i nie pomieści wszystkiego, co zgrabię z trawnika i kostki. Nadmiar wywozimy więc na PSZOK, czyli do punktu selektywnej zbiórki odpadów. To uczciwe rozwiązanie, jeśli nie masz gdzie przerobić takiej ilości liści u siebie.
I to jest cały mój sposób na liście. Na rabatach zostają i pracują dla ogrodu, z kostki i trawnika znikają, zanim narobią szkód. Jeśli zapamiętasz tę jedną regułę, jesienne grabienie przestanie być wojną z całym ogrodem naraz. Więcej o przygotowaniu ogrodu do zimy znajdziesz w osobnym przewodniku.
by